Obecny czas to Czw 19:01, 14 Gru 2017 | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Zobacz posty bez odpowiedzi
Forum Tutaj są historie o duchach i innych straszydłach Strona GłównaForum Tutaj są historie o duchach i innych straszydłach Strona Główna
Użytkownicy Grupy Rejestracja Zaloguj

wasze historie.
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Tutaj są historie o duchach i innych straszydłach Strona Główna » opowiesci
Zobacz poprzedni temat | Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
duszek
Administrator



Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:31, 06 Kwi 2007    Temat postu: wasze historie.

Tutaj jeśli macie ochote mozecie wpisac swoje historie... zapraszam będą mile widziane na naszym forum. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez duszek dnia Nie 18:48, 06 Maj 2007, w całości zmieniany 1 raz
...
Zobacz profil autora
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: Sob 20:55, 07 Kwi 2007    Temat postu: wywoływanie duchów

Jeżeli Was też interesuje "wywoływanie duchów" to przeczytajcie to co jest poniżej. Jeżeli wywoływaliście już duchy to napiszcie do mnie.



1.Potrzebne rekwizyty do seansu oraz przygotowanie odpowiedniego pomieszczenia

Do przeprowadzenia seansu potrzebne są co najmniej dwie osoby (jednak powinno być ich więcej conajmniej pięc). Osoby te nie mogą wcześniej zażywać żadnych środków odurzających. Najlepiej by wśród osób wywołujących była choć jedna osoba mająca odpowiednie doświadczenie w kontaktach z duchami, by w przypadku jakiś nieprzewidzianych zdarzeń umiała odpowiednio zareagować. Pomieszczenie w którym odbędzie się seans powinno być pozbawione przedmiotów o treści religijnej i okultystycznej (krzyże, pentagramy, talizmany, itp.) ponieważ może to przeszkadzać w kontakcie z duchami. Jeśli seans przeprowadzamy w domu, to najlepiej by i następne seanse były wykonywane w tym samym pomieszczeniu (pokoju, strychu itd.). Generalnie pora dnia nie gra większego znaczenia, jednak lepiej jest przeprowadzać seans w nocy (głównie chodzi o nastawienie psychiczne, ciszę itd.). Do porozumiewania się z duchami potrzebny jest specjalny zestaw przyborów w skład którego wchodzi odpowiednia plansza i ruchomy wskaźnik.

2.Wywołanie - inicjacja.


Po odpowiednim przygotowaniu siebie i zestawu kładziemy palce na kieliszku i zachęcamy duchy (lub jakiegoś konkretnego ducha) do kontaktu wypowiadając jedną z wielu reguł np. "My, zebrani tutaj przywołujemy do rozmowy ducha [ tu podajemy jego imię i nazwisko ]. Duchu, jeżeli jesteś z nami daj nam jakiś znak lub porusz kieliszkiem i wskaż na [TAK]". Regułę tę powtarzamy wielokrotnie do momentu gdy kieliszek zacznie się poruszać. W momencie gdy to nastąpi prawdopodobnie duch jest już z nami (zaznaczamy "prawdopodobnie", ponieważ często ruch kieliszka może być spowodowany zdolnościami psychokinetycznymi którejś z osób uczestniczących w seansie). Główną cechą charakterystyczną nadejścia ducha jest wyczuwalny spadek temperatury w pomieszczeniu. Jest jeszcze wiele innych cech, ale są one zauważalne przez uczestników dopiero po wielu seansach. Dlatego aby mieć pewność, że rozmawiamy z duchem, a nie z np. nadświadomością potrzeba dużo praktyki i ogólnego poznania oraz wyczucia.

3.Nawiązanie kontaktu.


Jedną z najważniejszych rzeczy podczas rozmowy z duchami jest fakt, że większość z nich potrafi czytać w naszych myślach. Tak więc w ramach sprawdzenia ducha (należy go sprawdzić) zadajemy mu pytania na które mogłaby odpowiedzieć tylko jedna osoba z grona (osoba ta odsuwa się na bok i chwilowo nie uczestniczy w seansie) po czym duch odpowiada jej. Jeżeli odpowiedzi będą zgodne, to oczywiście będzie znaczyło, że mamy bardzo duże prawdopodobieństwo rozmowy z duchem, a nie z "czymś innym" . Następną ważną sprawą jest to, że duchy często lubią kłamać i nie można się sugerować wszystkimi odpowiedziami (to dotyczy przede wszystkim pierwszych kontaktów, gdy przychodzą duchy podające się za innych). Opanowanie sztuki wyłapywania kłamstw przyjdzie po wielu kontaktach gdy poznamy już specyficzne zachowania duchów czyli min. jego stan energetyczny, miejsce w którym przebywa podczas kontaktu (np. fotel, wersalka, drzwi itp.), szybkość i specyfika poruszania kieliszkiem itp. Kolejną sprawą jest to, że nie zawsze dany duch ma ochotę z nami rozmawiać, czy w ogóle przyjść na wezwanie. Więc jeśli przez dłuższy czas nie udaje nam się przywołać danego ducha, musimy zaprzestać go wywoływać. Wtedy należy spróbować wywołać innego. Podobnie jest w przypadku gdy duch przyszedł ale zaznaczył nam, że nie ma ochoty rozmawiać. Wtedy powinniśmy go odwołać. Na koniec ważna uwaga. Jeśli macie problem z tym jakiego ducha najlepiej przywołać na początek, to proponujemy by był to ktoś (nieżyjący oczywiście) z bliskiej rodziny czy dawnych przyjaciół.

4.Rozmowa i rozpoznanie ducha.

\Często zdarza się , że przychodzi jakiś duch, który nie jest tym za kogo się podaje. Co gorsza może on mieć niezbyt dobre intencje wobec niektórych lub wszystkich osób uczestniczących w seansie. Dlatego też zanim zaczniemy z nim rozmawiać musimy mu zadać kilka podstawowych pytań analizując dokładnie jego zachowanie Po pierwsze pytamy skąd do nas przyszedł (niebo, piekło, itp.). Po drugie, czy chce komuś wyrządzić krzywdę, i czy chce z nami rozmawiać. Następnie upewniamy się czy jest tym duchem, którego chcieliśmy wywołać (zadając mu jakieś osobiste pytania związane z jego życiem "za życia"). Po tych czynnościach przechodzimy do rozmowy właściwej, związanej z celem jego wywołania. Podczas rozmowy należy pamiętać by nie przemęczać ducha. Jeśli duch nie chce odpowiedzieć na jakieś pytanie nie powinniśmy go zmuszać do odpowiedzi. Należy też wiedzieć, że nie na wszystkie pytania duchy mogą odpowiedzieć czy znać odpowiedź. Ich wiedza może być czasem ograniczona. Często się też zdarza, że duchy piszą w niezrozumiałym języku (języku zmarłych). Przyczyn może być wiele, w każdym razie dla kogoś kto nie zna tego języka nie wiele przyjdzie z takiego kontaktu.

5. Odwołanie ducha.

Po każdym udanym seansie ducha należy odwołać. Podobnie do wywołania istnieje kilka sposobów odwoływania. Najprostszym jest podziękowanie mu za kontakt i odesłanie go tam skąd przyszedł. Można to zrobić w następujący sposób. Mówimy np. : "Duchu [ imię i nazwisko ] dziękujemy Ci za kontakt, przepraszamy za naruszenie Twojego spokoju, odejdź tam skąd przyszedłeś i przed odejściem przesuń kieliszek na [Kończę]". W momencie gdy duch to uczyni i kieliszek przestanie się ruszać odkładamy palce i tymże sposobem jakby zamykamy za nim drzwi.
...
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: Nie 11:22, 08 Kwi 2007    Temat postu: Prawdziwa historia.!

Kamienny Posąg

Arielka mieszkała od niedawna w Lakemond,miała 15 lat i żadnych przyjaciół.Właśnie były wakacje.Jej mama artystka,rzeźbiła piękne posągi i rzeźby.W niedzielę wyrzeźbiła prześliczny posąg mężczyzny trzymającego kij w ręce i wyglądającego jak mnich.I od tego czasu w domu zaczęły się dziać dziwne rzeczy...Mama w poniedziałek stwierdziła,że opony w samochodzie są...przedziurawione,więc poszła na autobus.Miał być o 8:30,a mama czekała już z jakieś pół godziny.O 9:20 już miała iść,gdy nagle zatrzymał się czarny samochód.Wysiadł z niego mężczyzna i zapytał:

-Podwieźć?

-Tak,proszę,niech pan pojedzie do miasta.

-Oczywiście-uśmiechnął się.

Jechali dłuższy czas,a mężczyzna coraz bardziej wydawał jej się znajomy,nie zaprzątała sobie tym głowy.Nagle ją zagadnął:

-Ile godzin tu pani będzie pracować?

-Jakieś 6 godzin-odpowiedziała.

-To ja może po panią przyjadę?

-Jak pan chce.

Zatrzymał sie na miejscu,podziękowała mu i poszła do pracy.

W tym samym czasie Arielka oglądała film,jadła popcorn i popijała Coca Colą,tata poszedł do baru na piwo,więc została sama.Obejrzała film i poszła do łazienki,stojąc przed lustrem,usłyszała pisk opon.Nie było to nic szczególnego,robiła sobie makijaż.Przez chwile zdawało jej się,że słyszy kroki na schodach,pomyślała że jej tata wrócił i krzyknęła:

-Tato!Co tak wcześnie?

Cisza.

-Tatoooo!!!-krzyknęła.

I nagle usłyszała trzask drzwi.

-Tato to ty?-spytała przestraszona.

-Boże święty.-zaszeptała.

Kroki było słychać coraz głośniej,po cichu weszła do prysznica i zamknęła się.

Lekkie skrzypnięcie drzwi,ktoś ustał przed łazienką,widać było przerażajacy cień.Postać weszła do łazienki.Dziewczna zaczęła się drzeć.Już nie mogła wytrzymać.Postać szybko się odwróciła i uśmiechnęła się:

-A,tu jesteś.

-Zostaw mnie!!!!-krzyczała.

Nagle woda z prysznica zaczęła lecieć,wrzątek,który okropnie parzył jej skórę.



Mama Arielki szła do miejsca w którym już czekał nieznajomy mężczyzna.Trochę ją zdziwiło,że jest cały mokry.Dojechali.

Stanęła jak wryta.To co zauważyła,że mężczyzna i ten posąg wyglądali tak samo,a na dodatek ten posąg był mokry!Zaniepokojona weszła do domu:

-Córeczko!Wróciłam!

Weszła do łazienki i krzyknęła.Cała biała łazienka była w krwi,a zwłoki jej córki leżały w prysznicu całe poparzone,bez głowy,rąk i nóg.Stała i nie wiedziała co robić.Usłyszała skrzypnięcie podłogi za sobą.Poczuła lekki oddech.Spytała tylko:

-Czemu?



Dzisiaj w miasteczku Lakemond zginęła

pani Salivan,z 15-letnią

córką Arielką,

Obie zostały zamordowane,

Ciało dziewczynki było poparzone,

nogi,ręce i głowa poodcinane.

Ciało pani Salivan było porozcinane

i pokrojone.Pan Salivan wyjechał z Lakemond.

Całe miasteczko jest w szoku

Wszyscy się dziwili czemu posąg przed

domem państwa Salivan jest

cały we krwi...
...
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: Nie 11:52, 08 Kwi 2007    Temat postu:

Cmentarz
W pewnym niewielkim miasteczku stał dawno opuszczony już cmentarz. Ludzie go nie odwiedzali, ponieważ twierdzili, że jest nawiedzony. Do miasteczka sprowadziła się rodzina z dwójkom dzieci. Oni również usłyszeli o nawiedzonym cmentarzu od swoich sąsiadów, ale dorośli jak to dorośli jedynie się z tego śmiali. Dzieci ogromnie przejęły się tą historią. Było jeszcze gorzej, gdy okazało się, że ich dom leży niecałe 100m. od cmentarza, a z tylniego okna domu widać ten nawiedzony cmentarz. Rodzice nie wierzyli w tę historię o duchach pojawiających się na cmentarzu, ale dzieci owszem. Pewnego wieczoru rodzice dzieci postanowili wyjść na romantyczna kolację do restauracji za miastem. Dzieci zostały, więc same w domu. Koło 12.00 w nocy Mej i jej brat Jan usłyszeli śpiew kobiety. Wyjrzeli przez okno a na jednym z nagrobków siedziała kobieta w białej szacie i śpiewała. Niespodziewanie odwróciła się do dzieci i szeroko się uśmiechnęła. Rozpłynęła się w powietrzu. Mej wrzasnęła z przerażenia i czym prędzej chciała biec do swojego pokoju. Gdy wchodziła na schody zobaczyła na nich siedzącą postać. Była to ta sama kobieta, którą widziała z bratem przez okno. Wstała ona i podeszła do przerażonej dziewczynki. Położyła jej rękę na głowie poczym szybkim ruchem skręciła jej kark. Gdy chłopak poszedł szukać swojej siostry znalazł jej ciało na łóżku na ścianie pisało ludzką krwią ,,Niech rodzice lepiej uwierzą"
...
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: Nie 11:54, 08 Kwi 2007    Temat postu:

Diabeł
Jane była zwykłą 15letnią dziewczyną... mieszkała w dużym jednorodzinnym domie otoczonym gęstym lasem. Pewnego wieczoru jej rodzice wyjechali na całonocną zabawe.
Jane się tym nie przejęła - w końcu miała już swoje lata i umiała zająć się sobą. Jak zawsze usiadła przy komputerze i grała w rózne gry. Gdy dochodziła jednak 23, ktoś zapukał do drzwi. Dziewczyna myślała że to rodzice coś zapomnieli i pospiesznie otworzyła drzwi.
Ku jej wielkiemu zdziwieniu nikogo tam nie było, tylko na wycieraczce leżał pogięty świstek papieru.
"IDŹ NA GÓRĘ" - przeczytała Jane....
Dziewczyna troche się przestraszyła, ale fakt że o tej godzinie mogą sobie robić żarty dzieci sąsiadów trochę ją uspokoił.
Pół godziny potem ktoś znów zapukał do drzwi.
Pod drzwiami znów leżała zmiętolona karteczka.
"POŻAŁUJESZ... MASZ OSTATNIĄ SZANSĘ" - głosiła.
Jane rozpłakała się i zapaliła światło. Nic nie wskazywało na to że dzieje sie coś złego - schody były całe i zdrowe, panowała cisza i spokój.
Po raz drugi Jane zignorowała list.
O 24 ktoś wszedł do domu, Jane wpadła w panikę. Zobaczyła zakapturzoną postać sunącą w stronę schodów.
Pod drzwiami leżała karteczka, poplamiona krwią.
"JESTEŚ PEWNA ŻE RODZICE WYSZLI?"
Jane zrozumiała coś natychmiast i pobiegła na górę. na żyrandolu wisiały ciała rodziców rozcięte na brzuchu. Na podłodze napisane krwią było "JEDNA DUSZA WIĘCEJ". Jane odwróciła się gwałtownie i ujrzała okropną twarz diabła, który trzymał w żylastej dłoni klatkę ociekającą krwią... leżały w niej dwa serca... nikt więcej nie widział Jane żywej. Rano gazety głosiły tłustym drukiem:
"znaleziono na strychu ciała 3 osób. dziwnym faktem jest to, ze zwłoki były pozbawione serc"....
...
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: Nie 11:56, 08 Kwi 2007    Temat postu:

Tortury
Była sobie stara, zramolała babcia, której umarł mąż na wojnie secesyjnej. Trochę oszalała i często widziała swojego męża. Była na niego bardzo zła, że ją opuścił i zawsze wyciągała kałasznikowa i strzelała w tą osobę. Pewnego razu natrafiła na żołnierza, który miał kamizelkę kuloodporną. Zezłościła się z tego powodu i rzuciła się na niego jak lampart. Związała jego szyję, zaciągnęła do swojego przytułku, w którym miała dużo narzędzi zbrodni i posadziła go na krześle elektrycznym, lecz jeszcze go nie włączyła. Była bardzo głodna, więc wzięła tasak i zaczęła delikatnie podcinać skórę na głowie, żeby odpadła. Kiedy skóra już odleciała kobieta wzięła zardzewiałą łyżeczkę i zaczęła wyjadać mózg żołnierza. Męczarnie, jakie przeżywał człowiek były nie do opisania. Mózg nie zaspokoił jeszcze głodu staruchy. Miała ochotę napić się koktajlu. Wyciągnęła tępymi nożyczkami jedno oko skazańca, rozłupała je na pół i włożyła na szklankę, jak cytrynę. Potem obcięła jeden palec i wycisnęła z rany krew do tej samej szklaneczki, a palec wepchnęła do gardła żołnierzowi. Człowiek zaczął się dusić. Kobieta, by udzielić pierwszej pomocy, bo była dobrym człowiekiem wzięła młotek i przywaliła mu w brzuszek, żeby nauczyć go oddychać. Palec odskoczył i wpadł do koktajlu. Babcia jednak zdecydowała, że nie będzie pić i dała żołnierzowi. Potem kazała zjeść mu jego oczy, lecz on cudem się uwolnił i wszystko wyrzygał na nią. Potem babcia nie strzelała już do ludzi kałasznikowem, tylko brała ich na podobne tortury, albo rzucała w nich granatem rozpryskowym.
...
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: Nie 11:59, 08 Kwi 2007    Temat postu:

DOM DIABŁA

Klara była żywiołową,urodziwą czternastolatką o zielonych oczach i płomienno rudych włosach.Jej rodzice pracowali na wysokim stanowisku w wytwórni kołder.Od rana do nocy byli w pracy.Klara miała mnóstwo koleżanek no i kolegów.Była też mała grupka,która jej nie lubiła i postanowiła zrobić jej kawał.Ania dziewczyna,która nienawidziła Klary spytała się jej czy pójdzie z nimi do opuszczonego domu.Klara przyjęła to z przymróżeniem oka i zgodziła się.O 00:00 była przed drzwiami starego domu,weszła tam,otworzyła drzwi od kuchni i usłyszała wycie,strasznie się przestraszyła,nie wiedziała,że to dzieciaki robią jej kawał,uciekała,usłyszała za sobą okropne wycie i wpadła do pokoiku,który był pokojem dziecka.Było tam łóżeczko z kratami,tapety w różowo-niebieskie paski.Stała tam chwilę i usłyszała płacz dziecka,później włączyła się melodyjka,która wydobywała się z zabawki wiszącej nad łóżkiem.Zamknęły się drzwi.Klara zaczęła panikować.Poczuła,że coś podnosi ją do góry,później z całą siłą rzuciło na ścianę,wisiała w powietrzu.Zgasło światło,nagle zobaczyła jak z ciemności wyłania się postać 5-letniego dziecka.Dziecko miało wbity nóż w sercu,a z niego lała się krew kapiąc na podłogę i znikając.Chłopczyk powiedziałz parszywym uśmiechem:
-Moi rodzice mnie zabili za to,że mam jaskrawo czerwona bliznę na plecach w kształcie litery "D",teraz przyszedł czas zebym się zemścił!!!
-Nie nie rób tego,co ja ci zrobiłam!!!!!!-wykrzyczała dziewczyna
-Hahaha i tak cię zabiję,potrzebuję krwi,twoimi "przyjaciółmi" już się zająłem-wskazał na grupę dzieci rozszarpanych,pociętych,z sztyletami w sercu.
Klara zaczęła się drzeć,a chłopiec podszedł do niej z nożem i uśmiechając się dziwnie,naciął jej ramię,wrzasnęła z bólu,sprawiło mu to przyjemność,wziął jej ręke i powoli przecinał jej palce,odrywając paznokcie i wbijając jej w ciało,później odciął jej ramię jedno i drugie oraz nogi,Wszystko to wisiało w powietrzu więc nie bylo widać,że jest pocięta,jedynie małe czerwone kreski.Wyciął jej okrąg w okolicy serca wyjął je i zjadł.Zaraz też wyglądał lepiej.Pociął wszystkie dzieciaki wrzucił je w worek i sprzedał jako karmę dla psów.Klarę znaleziono po 2 mięsiącach,jej ciało było w zaawansowanym rozkładzie z ust wychodziły obrzydliwe robale,nie dało jej się zdjąć,wisiała wciąż w powietrzu,nocami jednak widać smutną dziewczynę bez serca bez przyjaciół,brzydką,pociętą,która błąka się po domu Diabła

to sie zdarzyło naprawde!
...
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: Nie 12:03, 08 Kwi 2007    Temat postu:

Dom śmierci



Na wzgórzu za miastem był stary dom zwany przez mieszkańców pobliskiego miasteczka „ Domem śmierci”. Nikt nie wiedział dlaczego. Praprababki znały tę legendę, ale nie żyły już od dawna. Tydzień temu wprowadziły się do tego Domu dwie przyjaciółki: Aneta i Daria. Wesołe, pełne życia dziewczyny. Do Czasu….

-Piekny dom-powiedziała Aneta- cieszę się że tu zamieszkałyśmy.

-Nie spoczywaj na laurach-odpowiedziała Daria-posprzatałysmy dopiero parter, a zostało nam jeszcze pietro i strych. A TAK W OGÓLE CIEKAWE JAK TAM JEST, BO CHOC MIESZKAMY TU TYDZIEŃ TO NIE BYŁYŚMY TAM JESZCZE. Ale to przez to sprzątanie!

- Chodźmy zacząć sprzątanie!

Dziewczyny ostrożnie weszły po zakurzonych schodach na piętro. Weszły w ponury korytarz i na widok portretów powieszonych na ścianach zatraciły na chwilę oddech. Na pierwszym obrazie był młody mężczyzna, intelektualista z zadartym nosen i okularami w kształcie prostokąta. Pod portretem był podpis „Powieszony na kranie kuchennym, flaki na żyrandolu”

Aneta poczuła że jest blada. Drugi portret przedstawiał kobietę, która wyglądała na około trzydzieści lat. W ręku trzymała dziecko. Niemowlę. Podpis głosił „Na jej oczach torturowano dziecko, zasztyletowana.” Aneta i Daria bez słów i najmniejszego szelestu zaszyły po schodach i znalazły się przed drzwiami. Były one jednak zamknięte. W panice zaczęły próbować wybić szyby. Bez skutku, najwyraźniej były pancerne. Usłyszały że z góry dobiegaja jakieś dźwięki. Zaczęły krzyczeć i wołac o pomoc. Upiorny potwór pojawił się na schodach. Umorusany we krwi z kościa zamiast nogi, a na ręcę brakowało znacznej części skóry… Zbliżał się powoli do dziewcząt. Zaczęły piszczeć uciekać i bronic się…. Ale to nie pomogło. Potwór pierwszy dorwał Darię, Aneta widziała jak upiór łapię ją i odcina jej język. Daria krzyczała a Aneta rzuciła wazonem w potwora. On jednak tylko złapał Anetę za nogę, a ta poczuła że jej kości łamia się w drobny mak, zaczęła szlochać bo ból był straszliwy,a nie mogła już pomóc Darii bo była ledwie przytomna. Sztylet uciał dłonie Darii, a upiór patrzył z upojeniem jak krew rozpływa się po pokoju. Wyciął jej oczy i w tyt Momencie Daria wrzasnęła przeraźliwie i bez sił uderzyła głowa o podłogę. Upiór podszedł do Anety i rzekł „To jest dom śmierci i ty dobrze o tym wiedziałaś!” Nieeeeeeeeee!!! –Wrzasnęła kiedy sztylet otworzył jej brzuch, krzycząc, wrzeszcząc, płacząc i umierając patrzyła jak potwór wyjmuje z niej po koleji flaki,wątrobę, serce…

Dwa tygodnie później na oknie tego domu zawisła kartka „SPRZEDANE”
...
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: Nie 12:05, 08 Kwi 2007    Temat postu:

Gra

Marcin uwielbiał grać w gry,pewnego dnia kupił sobie grę w starym sklepie z grami komputerowymi,od razu ją zainstalował i zaczął grać,gra go wciągnęła,przez cały dzień zabijał potwory,duchy i zombi.O godzinie 00:00 stało się coś dziwnego,ekran monitora zafalował,pojawiła się ręka cała we krwi z wyrwanymi żyłami i wciągnęła go do ekranu.Marcin przestraszył się i zobaczył przed sobą zombi i inne ochydne potwory,niestety nie był taki wyćwiczony jak książe ,którym grał.Zbliżała się do niego kobieta bez głowy,którą trzymała,nagle jej głowa poruszyła się i uśmiechnęła się dziwnie,poszła dalej.Marcin uciekał ile sił w nogach wpadł do jakiegos lasu,usiadł tam zmęczony,coś zaszeleściło,odwrócił się...nic...ciemna postać przemknęła za jego plecami,Marcin znów zaczął uciekać,ale wpadł do jakiegoś rowu i zobaczył,że pływa tam mnóśtwo zgniłych głów z tłustymi robakami i flakami w uszach.Coś go wzięło od tyłu i pociągneło za soba.Chłopak popatrzył się na twarz tej osoby,była ona cała w krwi,odrapana,spod cienkiej warstwy zgniłego mięsa wystawała kość policzkowa.Potwór zamachnął się na Marcina i wydłubał mu oczy swoim kościstym palcem,później wziął tepy nóż i oskalpował mu czubek głowy tak jak ta robili Indianie,powoli wyjmował mu mózg i zjadał go,rozpruł mu brzuch wyjął flaki wrzucił je do wody razem z ciałem...na ekranie pojawiło się GAME OVER.Sprzedawca,który sprzedał mu grę nadal sprzedaję ją tylko czemu nigdy nie odkrywa swojej twarzy??My już chyba wiemy...
...
Powrót do góry
duszek
Administrator



Dołączył: 06 Kwi 2007
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:03, 06 Maj 2007    Temat postu:

Fajnie, tylko że to nie ten temat, tu miały być wasze własne przeżycia..ale dobra ja coś skrobnę już.
Kidyś przyśniła się mojej mamie jej babcia więc postanowilśmy odwiedzić ją na grobie w niedalekiej wsi. Dzień nie był zbyt piękny więc na cmentarzu nikogo nie było, ale po kolei. Jedziemy autem, ja patrze a brama na cmentarz zamknięta. Skręciliśmy w bok, żeby zaparkować. Wychodzimy z auta, a brama otwarta na tyle, że można przejść, a dosłownie przed 30 sekundami albo mniej widziałam ją zamkniętą. Próbowaliśmy popchać, ale się nie dało, była zepsuta...

Albo coś od mojej kumpeli. Jej babcia, która zmarła już, dała jej kiedys jakąś tam świeczkę. Normalnie się paliła i był git. No ale po śmierci chieli ją zapalić i się nie dało, próbowali na różne sposoby, zasłaniali rękami i wogóle i nic. Postrachali się i ją wywalili Razz.


Post został pochwalony 0 razy
...
Zobacz profil autora
Powrót do góry
ale glupie
Gość






PostWysłany: Nie 19:46, 24 Cze 2007    Temat postu:

Kiedy sciaglem majtki to zobaczylem ze granat urwal mi penisa a mincho przyroslo mi do dupska wziolem maszyne do szycia i uszylem kielbache :/ hmm co ja pisze
...
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: Śro 10:26, 18 Lip 2007    Temat postu:

Anonymous napisał:
Tortury
Była sobie stara, zramolała babcia, której umarł mąż na wojnie secesyjnej. Trochę oszalała i często widziała swojego męża. Była na niego bardzo zła, że ją opuścił i zawsze wyciągała kałasznikowa i strzelała w tą osobę. Pewnego razu natrafiła na żołnierza, który miał kamizelkę kuloodporną. Zezłościła się z tego powodu i rzuciła się na niego jak lampart. Związała jego szyję, zaciągnęła do swojego przytułku, w którym miała dużo narzędzi zbrodni i posadziła go na krześle elektrycznym, lecz jeszcze go nie włączyła. Była bardzo głodna, więc wzięła tasak i zaczęła delikatnie podcinać skórę na głowie, żeby odpadła. Kiedy skóra już odleciała kobieta wzięła zardzewiałą łyżeczkę i zaczęła wyjadać mózg żołnierza. Męczarnie, jakie przeżywał człowiek były nie do opisania. Mózg nie zaspokoił jeszcze głodu staruchy. Miała ochotę napić się koktajlu. Wyciągnęła tępymi nożyczkami jedno oko skazańca, rozłupała je na pół i włożyła na szklankę, jak cytrynę. Potem obcięła jeden palec i wycisnęła z rany krew do tej samej szklaneczki, a palec wepchnęła do gardła żołnierzowi. Człowiek zaczął się dusić. Kobieta, by udzielić pierwszej pomocy, bo była dobrym człowiekiem wzięła młotek i przywaliła mu w brzuszek, żeby nauczyć go oddychać. Palec odskoczył i wpadł do koktajlu. Babcia jednak zdecydowała, że nie będzie pić i dała żołnierzowi. Potem kazała zjeść mu jego oczy, lecz on cudem się uwolnił i wszystko wyrzygał na nią. Potem babcia nie strzelała już do ludzi kałasznikowem, tylko brała ich na podobne tortury, albo rzucała w nich granatem rozpryskowym.



tak glupiegi i plytkiego opowiadania nie czytalam dawno od "pily" takiego kiczu nie bylo.
...
Powrót do góry
Meya
Gość






PostWysłany: Wto 15:55, 28 Sie 2007    Temat postu:

O Boże , co za imbecyl wypisuje takie historie.... ''(...)zramolała babcia(....)'' Godne pożalowania , współczuje Twoim rodzica ze ich dzieciak dorwał sie do neta i nie ma co robić . Do szkoły dzieciaku , bo błędy walisz wielkie jak Madagaskar !!!
...
Powrót do góry
Lol
Gość






PostWysłany: Wto 15:58, 28 Sie 2007    Temat postu:

Rolling Eyes To nie są historie o duchach.... To jest stek bzdur i wymyślanie bajeczek . Zgadzam sie z Mey'ą . Mad Twisted Evil Shocked
...
Powrót do góry
Domcia..
Gość






PostWysłany: Wto 19:15, 30 Paź 2007    Temat postu:

ehh..przeczytałam pare historii i tez uwazam ze wogole tutaj nie ma nic o duchach .Nawet sie w to tak nie wczułam .Jednym słwoem to jest beznadziejne;/
...
Powrót do góry
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Tutaj są historie o duchach i innych straszydłach Strona Główna » opowiesci
Wyświetl posty z ostatnich:   
 
 
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Skocz do:  
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2


Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Theme created OMI of Kyomii Designs for BRIX-CENTRAL.tk.